Relacja z pola bitwy

czyli wszystko co nie pasuje do innych forów
[RAFIX]
Posty: 341
Rejestracja: 30 sty 2016, o 19:27

Re: Relacja z pola bitwy

Postautor: [RAFIX] » 9 kwie 2017, o 18:55

to oni maja tam orzełki, nie zauważuyłem

Awatar użytkownika
Ranger
Posty: 16
Rejestracja: 17 lis 2014, o 16:03
Lokalizacja: Trójmiasto
Kontaktowanie:

Re: Relacja z pola bitwy

Postautor: Ranger » 23 cze 2017, o 13:03

Jako że lubię uwieczniać gry w postaci raportów bitewnych, postanowiłem swój debiut wrzucić na tutejsze łamy :)

Świtało. Słońce nieśmiało wyglądało zza gęstego parawanu potarganych chmur, jak gdyby niepewne tego, co zastanie po kolejnym dniu II Wojny Światowej na tych zniszczonych do cna ziemiach. Poranek był mglisty i chłodny. Monotonny wiatr targał pozostałymi jeszcze drzewami, penetrując wszystkie opustoszałe i zbombardowane przez Sowietów ruiny. Gdzieś zamiauczał kot, pojedynczy huk z dala zbudził drzemiących żołnierzy.

Obrazek

Wieś była opustoszała i nie miała większego znaczenia taktycznego. Kilka chałup na krzyż, skrzyżowanie w centrum, pola i kawałek lasu. Do tego gdzieniegdzie spoczywały szczątki bydła, które padło ofiarą lotniczych nalotów. Takich wiosek niektórzy żołnierze niemieccy wędrujący na Stalingrad minęli na szlaku bojowym setki. Nieopodal na zachodzie płynęła rzeka, a za nią stały wojska cofające się na Berlin. Pewne było tylko tyle, że Rosjanie tu wkroczą, otwartym pozostawało pytanie kiedy. Niemcy wycofywali się pod naporem Armii Czerwonej. Wał Pomorski upadał. Pojedynczym, wzmocnionym plutonem niemieckim dowodził kapitan Bruckner. Jego rolą było spowolnić atak, a może i wyprowadzić skromną kontrofensywę. Należało kupić nieco czasu, by pozostałe siły bezpiecznie przerzuciły sprzęt za wodę.

Obrazek

Stug III stał solidnie zamaskowany na zachodnim skraju wsi, cierpliwie wyczekując stalowych sowieckich konstrukcji. Wymyślne plamy o nieregularnych kształtach malowane na całej jego długości były dumą załogi, która poświęciła tej pracy długie godziny. Kamuflaż był podstawą, bez niego maszyna była łatwym celem dla artylerii i lotnictwa nieprzyjaciela.

Na widok wrogiego T-34 nadjeżdżającego z czoła załoganci wypalili. Pocisk pomknął błyskawicznie w stronę czołgu, jak gdyby głodny uderzenia we wraży pancerz. Minął się jednak ze swoim celem o dwa metry. Dowódca radzieckiej maszyny wypatrzył strzelających Niemców, po czym nakazał wypalić zwrotnie z 76 milimetrowego działa. Nie minęła chwila, a Stug stał w płomieniach.

Obrazek

Niemcy nie mogli czekać, a z pewnością nie był to dla nich wymarzony początek. Pierwszy oddział błyskawicznie skrył się za wrakiem Stuga, po czym pod osłoną ognia MMG stojącego na małej górce przemknął na lewo, do resztek zabudowań. Towarzyszył im medyk, duet z panzerschreck oraz kapitan Bruckner z asystentem. Pozostałe dwie drużyny zajęły kolejno środek i prawą flankę, próbując powstrzymać napierającego na całej długości nieprzyjaciela.

Obrazek

Obrazek

Oddział Gwardii z lewej strony śmiało puścił się pędem przez pole. Niemcy przy użyciu LMG i assault rifle wybijali kolejnych sołdatów, którzy liczyli na łatwe zwycięstwo. Ostatnie pociski w ich stronę posłał sam Bruckner, od teraz bardziej skupiając się na środku i prawej stronie. Lewą flankę przejęli bezdyskusyjnie Niemcy, jednakże solą w oku był tu radziecki T-34, który brawurowo manewrował przed rywalami, strzelając z dwóch karabinów jednocześnie i w przedziwny sposób unikając wszystkich przeciwpancernych niespodzianek, jakie zgotowali mu Niemcy.

Obrazek

Na prawej stronie uchwycili oni pozycje na skraju lasu, po czym zgodnie powitali sowieckich napastników ołowiem. Pomimo pierwszych strat Gwardziści nie dawali za wygraną i napierali dalej, by ogniem LMG wykosić dwóch żołnierzy piechoty. Byli świadomi, że wsparcie zaraz przybędzie. W sukurs ruszyło z centrum niedoświadczone pospólstwo, wyciągnięte przymusowo z okolicznych wsi. Chrzest bojowy był bardzo bolesny, ale pierwsza krew zahartowała morale straceńców, którzy celnym ogniem raczyli to jeden, to drugi oddział Niemców, przygważdżając ich do ziemi kolejnymi seriami.

Obrazek

Sytuacji nie ułatwiał także radziecki moździerz, ryjący w ziemi głębokie bruzdy i wymuszający choćby symboliczne ruchy pod nawałą pocisków. Karabiny T-34 strzelały hojnie, ale raczej niecelnie. Mimo to siły niemieckie zaczęły topnieć i uginać się pod ciężarem ataku na tym odcinku.
Załoga panzerschreck nie zaliczyła tego dnia do udanych. Żołnierze kompletnie nie potrafili odnaleźć się w bitewnej zawierusze, co rusz strzelając wszędzie, ale nie w T-34. Interweniował osobiście Bruckner i załoganci w końcu trafili, ale pocisk… zrykoszetował od wieży. Kolejne dwa z panzerfaustów również nie mogły sięgnąć zwrotnego, sowieckiego czołgu, sunąc w bezkres horyzontu sobie tylko znaną trajektorią.

Obrazek

Intensywnie atakowanym oddziałom pomogli załoganci MMG prujący ze wzgórza, jednak pozostawieni bez osłony szybko padli ofiarą T-34. Drużyna z prawej strony zdołała wystrzelać Gwardzistów nacierających od czoła przez płoty, ale poległych kompanów pomścili teraz zaprawieni już nieco w boju żołnierze z centrum, którzy wzięli rewanż przy użyciu bagnetów. Żaden z pozostałej przy życiu trójki nie doczekał jednak orderów i gratulacji, gdyż Niemcy z sąsiedniej drużyny zebrali się i dostrzelili resztki tzw. ochotników. Wymiana ciosów była szybka i bezpardonowa.

Duet panzerschreck padł w końcu ofiarą snajpera, który otrzymał rozkaz ratowania sowieckiej maszyny. Rosjanie do tego momentu stracili praktycznie cały zorganizowany potencjał bojowy, a wkrótce do strat musieli dopisać także moździerz, który upolowała drużyna z lewej flanki. Z kolei Niemcy stracili działo samobieżne, MMG, drużynę z osprzętem przeciwpancernym i jeden z oddziałów.

Obrazek

Walka zamieniła się w nieregularną i chaotyczną potyczkę, skoncentrowaną wokół centrum wsi. Kule rosyjskiego snajpera przeszywały żywopłoty, z kolei Niemcy usiłowali przedostać się do środka pola, jednak byli stopowani przez wypuszczane z rusznicy serie. Sowieci legli na ziemię za wysoki mur, wyczekując błędu nieprzyjaciela. Medyk przemykał między rannymi, opatrując niegroźne trafienia.

Kapitan Bruckner czuł się odpowiedzialny za wynik potyczki. Nie napawał go on optymizmem, gdyż nieprzyjaciela nie udało się odepchnąć. Chcąc przeważyć szalę wystrzelił z asystentem do obsługi rusznicy, jednak ołowiu wystarczyło tylko na połowę duetu. Snajper podniósł się, skrył za rogiem chaty, po czym bezpardonowo wypalił w kierunku niemieckiego oficera. Kapitan otrzymał potężne trafienie w ramię, które aż nim zachwiało. Sanitariusz błyskawicznie dostąpił do dowódcy, jednakże ten już się wykrwawiał, co Sowieci uznali za wystarczający sukces, by na ten moment zaniechać dalszej walki. Pod rozkazami asystenta Niemcy także postanowili opuścić pole bitwy.


Ostateczny wynik to 5-4 w zdobytych kostkach na rzecz ZSRR.
Bitewkę rozegraliśmy z Sevim na początku kwietnia w kameralnej atmosferze w Krakowie, jak za dawnych czasów :) To była moja trzecia partyjka w Bolt Action. Poprzednio dwukrotnie dowodziłem Rosjanami, teraz dla odmiany chciałem przetestować Niemców. Listy dobrał na oko Sevi (jego też były modele). Nie wchodziliśmy zbyt głęboko w rozpiski, z grubsza było po równo :) Zbieram pierwsze szlify na bitewnych polach, by za jakiś czas móc dołączyć do gry z 1 Dywizją Pancerną :) Co do samej bitwy, to niestety ale drugi raz z rzędu błyskawicznie tracę swoją maszynkę, którą chciałem pograć nieco dłużej niż kwadrans (poprzednio był to właśnie... T-34, który dziś szalał, a poprzednio przysadził mu Hetzer). Podziękowania dla Seviego za elegancką grę :)
Ostatnio zmieniony 24 cze 2017, o 14:03 przez Ranger, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Schalazar
Posty: 353
Rejestracja: 26 lis 2014, o 00:53
Lokalizacja: Piaseczno

Re: Relacja z pola bitwy

Postautor: Schalazar » 24 cze 2017, o 02:10

Pięknie i klimatycznie, jedyne zastrzeżenie, że nie wszystkie obrazki się ładują.

Awatar użytkownika
Ranger
Posty: 16
Rejestracja: 17 lis 2014, o 16:03
Lokalizacja: Trójmiasto
Kontaktowanie:

Re: Relacja z pola bitwy

Postautor: Ranger » 24 cze 2017, o 12:22

Dzięki za miłe słowo :) Zdjęcia poprawiłem, powinno być okej.

Awatar użytkownika
Telamon
Posty: 1615
Rejestracja: 27 gru 2014, o 16:05
Lokalizacja: Kraków / Zakliczyn

Re: Relacja z pola bitwy

Postautor: Telamon » 24 cze 2017, o 13:31

Znów się popsuły. :P

Krówki dawały soft cover?
Vae Victis 15mm

Chcesz abym pomalował twoje figurki? Pisz.

Awatar użytkownika
Ranger
Posty: 16
Rejestracja: 17 lis 2014, o 16:03
Lokalizacja: Trójmiasto
Kontaktowanie:

Re: Relacja z pola bitwy

Postautor: Ranger » 24 cze 2017, o 14:05

Nie mam pomysłu, co się dzieje z tymi fotkami. Wszystkie załączone w ten sam sposób, a jedne działają, drugie nie :? Czy krówki dawały osłonę? Nie pamiętam, ale chyba tak :)

Awatar użytkownika
rilian
Posty: 1353
Rejestracja: 17 lis 2014, o 10:24

Re: Relacja z pola bitwy

Postautor: rilian » 24 cze 2017, o 17:40

Każdy, kto grał w Call of Duty wie, że krówki dają cover!

Awatar użytkownika
Pietia
Posty: 71
Rejestracja: 30 sie 2015, o 19:54

Re: Relacja z pola bitwy

Postautor: Pietia » 5 paź 2017, o 12:18

Ponieważ mam taką fazę, zamiast spać, skleciłem raport bitewny z pierwszego starcia mojego nowego LWP (viewtopic.php?f=12&t=1592). Tekst jest stylizowany na wspomnienia i grafomański jak cholera, indżoj :D
______________________

Rozpoznanie walką

Na torturach sobie nie przypomnę jak nazywała się ta miejscowość, może Dechtow? Nie, nie... to było później, już za Odrą. Wiosna, robiło się zielono, choć nadal doskwierało zimno, kto mógł nosił płaszcze, pałatki, waciaki, rękawice. Przed były nami pola, skrzyżowanie dróg i kilka chat - ładnych, murowanych. Widok jak z obrazka, gdyby nie te słupy telegraficzne - na każdym para wisielców. Tak skończyli ci, którzy chcieli negocjować z Sowietami...

Obrazek

Mówili, że Niemcy okopali się we wsi, ktoś nawet widział ich czołgi. Padła decyzja by przeprowadzić rozpoznanie bojem. Płaski teren, widno, biały dzień, a tamci siedzą ukryci w budynkach! Przecież nawet połowa chłopaków z tego nie wróci! Wiedzieliśmy, że nasz sanbat będzie miał pełne ręce roboty, ale tylko ja zgłosiłam się na ochotnika, by iść w pierwszej linii.

Wyznaczyli pluton Orzechowskiego, zapamiętałam go, bo słowa po polsku nie umiał, z resztą, po rosyjsku też tylko jedno powtarzał: "wpieriod, na zapad, wpieriod, na zapad!". Razem poszło z pól setki ludzi, szedł też: Władek Rybicki, Tomek Bułak, Sadowski i Choży, Chożego wtedy ostatni raz widziałam.

Na bokach jadą jeszcze dwa tanki i idziemy, tyralierą, szeroko, próbuję mówić różaniec, ale mylę słowa. Nasi z tyłu dali popalić z moździerzy, chyba celnie, bo dobiegliśmy do pierwszych zabudowań, a ze wsi nie padł nawet jeden strzał.

Ktoś się nawet cieszył, że Szkopy uciekli, ale nagle świst i chłopak, co obok ciągnął armatę, zwalił się na ziemię. Próbuję biec do trafionego, a wtedy zaczyna się piekło. Niemcy walili chyba za każdego płotu. Kto tylko żyw dopadł do osłon.

Jednak kaemy nie było najgorsze - gdzieś z lewej mieli schowanego Skrzypacza, ktoś potem mówił, że specjalnie nas podpuścili w to miejsce, że mieli wycelowane rury. Nie wiem, nie znam się na tym, ale razem oddali pięć, czy sześć salw? Kilka minut później, wokół mnie, nie było jednego kawałka zielonej trawy, tak wybuchy przeorały ziemię. Cud boski żeśmy to przeżyli.

Obrazek

Uratował nas kamienny mur wzdłuż drogi, chłopaki usadowili się za nim, rozłożyli patefony i prują. Niemcy siedzieli za ogrodzeniem, po drugiej stronie szosy, było ich widać gołym okiem. Koledzy przyciągali do mnie rannych: dwóch, trzech, próbuję ich opatrzyć, bandaże miałam całe ubrudzone ziemią po wybuchu.

Dalej z lewej, wśród zarośli, pozostali biegną ostro dalej. Widzę też nasz czołg, jak dymi się potwornie, a po chwili wybucha. Po mojej pawiej drugi czołg, działo właściwie, strzela gdzieś w górę, ponad domami, nie wiem gdzie. Kolejna seria ze Skrzypacza spada nam na głowy.

We wsi słychać motory niemieckich tanków, ktoś krzyczy: "tygrys, tygrys!", a nasze działo zaczyna się cofać. Jednak z krzaków, za nami, wypada Orzechowski, rycząc swoje: "wpieriod, wpieriod!" i kieruje nas do ataku.

Nikt nie słucha porucznika, tylko patrzą na Sadowskiego, on walczył w powstaniu, wszyscy go szanowali, a Sadowski pokazuje: "idziemy" i pierwszy z pepeszą wyskakuje za muru. Trójkami przebiegają przez skrzyżowanie, niektórzy nakładają bagnety. Biegnę za nimi ostatnia.

Obrazek

Przynajmniej uszliśmy spod ostrzału Skrzypacza, ale wpadamy wprost na Szwabów. Czołgam się wzdłuż parkanu i ciągnę za sobą kogoś, co padł postrzelony na drodze. Obok chłopaki walczą, wszyscy ryczą potwornie, strzelają, a potem cichnie to na chwilę. Wyglądam za płotu i widzę kolegów - pokrwawionych, ale żywych. Biegnę do Rybickiego, pchniętego nożem w ramię, idąc potykam się o niemieckie trupy.

Z tyłu nadbiega porucznik i drze się by nacierać dalej. Znów zaczyna się kanonada, gdzieś za domem krąży tygrys, cały płonie, coś musiało go trafić, mimo to, strzela na wszystkie strony. Niemcy nadbiegają jeszcze z prawej, a Sadowski i jego drużyna ruszają na nich jak opętani. Zostaję na podwórzu gospodarstwa, przy rannych.

Skrzypacz ucichł, nasi na skrzydle musieli go dopaść, zaś Sadowski przegonił ostatnich Niemców z drogi. Srogo go to kosztowało, bo z całej drużyny nawet jeden się nie ostał na nogach, a on zmarł później w szpitalu. Płonący tygrys wycofał się za wieś, za nim resztki Niemców. Orzechowski biega wokoło dumny z siebie, wali na wiwat w niebo, krzycząc coś ciągle po rosyjsku...

Awatar użytkownika
rilian
Posty: 1353
Rejestracja: 17 lis 2014, o 10:24

Re: Relacja z pola bitwy

Postautor: rilian » 5 paź 2017, o 14:57

Fajnie się czyta, oby więcej nieprzespanych nocy z Twojej strony;)

Jedna tylko uwaga gramatycznego nazisty. Za płot można wejść, ale wygląda się, lub wybiega 'zza' płotu, czy muru.

Awatar użytkownika
demi_morgana
Posty: 314
Rejestracja: 23 cze 2016, o 19:04
Lokalizacja: Elbląg
Kontaktowanie:

Re: Relacja z pola bitwy

Postautor: demi_morgana » 5 paź 2017, o 21:25

Wypas!


Wróć do „Dyskusje ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość